W Stanach Zjednoczonych weszło w życie przełomowe prawo – Take It Down Act, które wprowadza ostre sankcje za publikowanie bez zgody ofiary materiałów o charakterze intymnym, zarówno autentycznych, jak i wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. To pierwszy tak szeroko zakrojony akt na poziomie federalnym, mający na celu walkę z rosnącym problemem tzw. „revenge porn” oraz deepfake’ów. Co dokładnie zmienia nowe prawo? I jakie będą jego skutki dla użytkowników internetu oraz platform społecznościowych?
Czym jest Take It Down Act i kogo dotyczy?
Ustawa Take It Down Act została podpisana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych i jest odpowiedzią na nasilające się przypadki publikowania nielegalnych treści intymnych w Internecie. Chodzi zarówno o tzw. zemstę pornograficzną (revenge porn), jak i materiały tworzone przez AI, czyli deepfake’i przedstawiające osoby w kompromitujących sytuacjach.
Prawo to nie tylko zakazuje publikacji takich materiałów, ale również nakłada na sprawców surowe kary: grzywny, więzienie oraz obowiązek wypłaty odszkodowania poszkodowanym. Ustawa obejmuje zarówno osoby fizyczne, jak i platformy internetowe, które mają obowiązek szybkiej reakcji na zgłoszenie naruszenia.
Platformy społecznościowe pod presją – 48 godzin na usunięcie treści
Nowe prawo nakłada na firmy technologiczne i media społecznościowe jasny obowiązek: muszą usunąć zgłoszone materiały w ciągu 48 godzin od otrzymania powiadomienia od ofiary. Co więcej, platformy są zobowiązane do usuwania wszelkich duplikatów tych treści, co ma zapobiegać ich ponownemu pojawianiu się w sieci.
To ogromna zmiana w stosunku do dotychczasowych przepisów – wcześniej podobne regulacje istniały głównie na poziomie stanowym. Teraz, po raz pierwszy, federalni regulatorzy będą mogli wymuszać przestrzeganie tych zasad na internetowych gigantach, niezależnie od miejsca prowadzenia działalności.
Inspiracja do zmian – głośna sprawa deepfake’u 14-latki
Wprowadzenie Take It Down Act to efekt nie tylko rosnącej liczby przypadków wykorzystywania AI do tworzenia kompromitujących materiałów, ale też głośnych historii, które odbiły się szerokim echem w amerykańskich mediach. Jednym z punktów zapalnych była sprawa nastolatki, której deepfake przez niemal rok pozostawał nieusunięty przez popularną platformę społecznościową. To wydarzenie przyspieszyło prace nad ustawą, a za jej wdrożeniem opowiadała się również Pierwsza Dama USA.
Kontrowersje: gdzie kończy się ochrona, a zaczyna cenzura?
Nowe prawo budzi jednak także kontrowersje. Obrońcy wolności słowa i cyfrowych praw zwracają uwagę na możliwość nadużyć i zbyt szeroką interpretację przepisów. Istnieje obawa, że „Take It Down Act” może prowadzić do nadmiernej cenzury, ograniczając publikację również legalnych materiałów, czy nawet krytyki wobec władz.
Z drugiej strony, rosnąca dostępność narzędzi AI i możliwość tworzenia realistycznych deepfake’ów sprawia, że ofiary internetowej przemocy są coraz bardziej bezbronne. Zmiany w prawie mają więc być sygnałem, że walka z tym zjawiskiem staje się priorytetem.
Co dalej? Nowa era odpowiedzialności za treści w internecie
Wprowadzenie Take It Down Act to nie tylko zmiana przepisów, ale także przełom w postrzeganiu odpowiedzialności za treści pojawiające się w internecie. Użytkownicy muszą być świadomi, że publikowanie czy udostępnianie intymnych materiałów bez zgody grozi poważnymi konsekwencjami prawnymi – zarówno dla sprawców, jak i dla platform, które nie zareagują odpowiednio szybko.
To także sygnał dla reszty świata, że walka z „revenge porn” i deepfake’ami wymaga zdecydowanych kroków legislacyjnych.
Źródło: TechCrunch
Photo by Raúl Nájera on Unsplash
