Kiedy Sam Altman otwiera transmisję na żywo słowami o „once-a-decade opportunity”, wiadomo, że nie chodzi tylko o aktualizację produktu. W rzeczywistości nowa przeglądarka Atlas to coś znacznie większego. Próba przedefiniowania, czym w ogóle jest przeglądarka internetowa w epoce sztucznej inteligencji. Altman jasno sugeruje, że czas klasycznych pasków adresów i wyników wyszukiwania dobiega końca. Ich miejsce zajmuje konwersacyjna interakcja z AI, w której użytkownik nie tylko szuka, ale rozmawia z wyszukiwarką — a ta uczy się w trakcie.
To nie jest już tylko konkurencja dla Chrome czy Safari. To konkurencja dla całego sposobu, w jaki Google od dekad organizuje dostęp do Internetu.
Koniec “starego internetu”? OpenAI otwarcie mówi, że tak
Atlas nie został zaprezentowany w klasycznym stylu produktowym. Był to raczej swoisty manifest. Altman i zespół mówią wprost: to, jak dziś korzystamy z Internetu, jest przestarzałe. I nie chodzi tu tylko o przeglądarki. Mowa o całym modelu wyszukiwania, reklam, a nawet interakcji użytkownika z siecią. Atlas jawi się jako pierwszy krok w kierunku nowego modelu — opartego na czacie, kontekście i bezpośrednim przetwarzaniu informacji, a nie ich klasycznym indeksowaniu.
Tego rodzaju przesunięcie może wywrócić do góry nogami dotychczasową równowagę sił, bo niemal każdy z „przestarzałych” elementów, które Altman krytykuje, ma jedno wspólne źródło: Google.
Czy Google jest gotowe na taką konkurencję?
Trudno zignorować fakt, że ChatGPT ma obecnie 800 milionów użytkowników tygodniowo. Jeśli choćby część z nich zacznie korzystać z Atlas, Chrome może zacząć tracić udziały w rynku, a razem z nimi Google traci dostęp do bezcennego kontekstu użytkownika, danych i możliwości kierowania reklam.
Warto przypomnieć, że amerykański Departament Sprawiedliwości niedawno zakazał Google podpisywania umów o wyłączność wyszukiwania z producentami urządzeń. To oznacza, że pozycja domyślnej wyszukiwarki staje się coraz bardziej zależna od samego produktu — a tu OpenAI gra w zupełnie inną grę.
W czasie prezentacji Ben Goodger, jeden z twórców zarówno Firefoksa, jak i Chrome, a dziś inżynier w OpenAI, nazwał Atlas “paradygmatyczną zmianą w wyszukiwaniu”. To nie jest już proste „wpisz i kliknij” — to rozmowa z modelem językowym, która może mieć wiele etapów. Odpowiedzi nie są linkami do stron, lecz spersonalizowanymi, dynamicznymi odpowiedziami. Dla Google to poważny problem — bo na takich odpowiedziach trudniej zarabiać.
Przeglądarka bez reklam… na razie
Choć Atlas na start nie zawiera reklam, OpenAI nie zamyka przed nimi drzwi. Wręcz przeciwnie — pojawiło się już wiele ofert pracy dla specjalistów adtech. To sygnał, że monetyzacja przeglądarki to tylko kwestia czasu.
I tu dochodzimy do sedna: Atlas jako produkt może przetwarzać dane bezpośrednio z otwartego okna przeglądarki. To poziom kontekstu, do którego nie mają dziś dostępu ani Google, ani Meta. Co więcej — użytkownicy mogą być bardziej skłonni zaufać OpenAI niż dotychczasowym gigantom, którzy przez lata kojarzyli się z nadużyciami prywatności.
Jeśli OpenAI uda się połączyć tę przewagę kontekstową z atrakcyjnym modelem reklamowym, może wejść na rynek reklamy online z zupełnie nowym podejściem — precyzyjniejszym, bardziej zgodnym z intencją użytkownika i być może mniej inwazyjnym.
Atlas jako odpowiedź na pytanie o rentowność OpenAI
Nie jest tajemnicą, że OpenAI mierzy się dziś z ogromnymi kosztami infrastrukturalnymi. W branży krąży liczba 300 miliardów dolarów jako potencjalna wartość inwestycji w infrastrukturę i modele.
Pytanie brzmi: jak to wszystko się zwróci?
Odpowiedzią nie musi być AGI — hipotetyczna „sztuczna ogólna inteligencja” — lecz konkretne, komercyjne produkty jak Atlas. Jeśli nowa przeglądarka zdobędzie wystarczającą liczbę użytkowników, a do tego wygeneruje nowe źródła przychodu, może stać się jednym z fundamentów finansowej przyszłości OpenAI.
W tym kontekście warto spojrzeć na Atlas jako pierwszy poważny krok firmy w stronę bycia nie tylko laboratorium badawczym, ale też pełnoprawnym graczem rynkowym, który konkuruje z Google, Meta i Microsoftem — nie tylko na poziomie modelu językowego, ale też produktów codziennego użytku.
Nowy rozdział w historii Internetu?
Atlas może nie zdobyć rynku z dnia na dzień. Ale to, co reprezentuje — czyli konwergencję AI, przeglądania i wyszukiwania — to kierunek, w którym zmierza cały ekosystem technologiczny. Jeśli użytkownicy uznają, że interakcja z siecią przez konwersacyjną AI jest wygodniejsza i skuteczniejsza niż klasyczne klikanie w linki, Google może naprawdę stracić monopol.
Tym bardziej że OpenAI nie działa w próżni. Pojawiają się alternatywy dla klasycznego Internetu: od aplikacji do generowania treści, przez „martwą sieć” (dead internet theory), aż po nowe formy reklamy i monetyzacji treści. W tym wszystkim przeglądarka jako produkt musi się zmienić — albo odejść.
Źródło: TechCrunch
