Decyzja Intela o wycofaniu się z budowy fabryki półprzewodników w Miękini zaskoczyła wielu obserwatorów rynku technologicznego i inwestycyjnego w Polsce. Jeszcze niedawno mówiło się o przełomowej inwestycji wartej 4,6 miliarda dolarów, która miała nie tylko wzmocnić pozycję naszego kraju na mapie przemysłu półprzewodników, ale również stworzyć tysiące miejsc pracy. Co się stało i jakie są dalsze scenariusze?
Krok wstecz w europejskiej ekspansji Intela
W czerwcu 2023 r. Intel ogłosił ambitny plan budowy zakładu integracji i testowania półprzewodników w gminie Miękinia, położonej tuż obok Wrocławia. Był to element szerszej strategii ekspansji koncernu w Europie, obejmującej również budowę największej w Europie fabryki chipów w Magdeburgu w Niemczech.
Jednak 25 lipca 2025 r. firma ogłosiła, że oba projekty zostają anulowane. Nowy CEO Intela, Lip-Bu Tan, zapowiedział konieczność cięcia kosztów i bardziej rozważnego zarządzania inwestycjami. W ciągu ostatnich lat firma – jak sam przyznał – inwestowała zbyt dużo, zbyt szybko i wbrew realnemu zapotrzebowaniu rynku.
Zobacz też: Aurora GenAI – model AI o bilionie parametrów od Intela
Zwroty akcji: konsolidacja, cięcia i nowa strategia
Zmiany w podejściu Intela wpisują się w szerszy kontekst transformacji firmy. Nowy zarząd rozpoczął restrukturyzację, która objęła zwolnienie 15% pracowników oraz redukcję kosztów operacyjnych o 17 miliardów dolarów. Fabryki mają być rozbudowywane tylko wtedy, gdy będzie to uzasadnione konkretnymi potrzebami klientów.
Decyzja o wycofaniu się z inwestycji w Polsce i Niemczech to część tej korekty kursu. Firma ogłosiła też plan konsolidacji zakładów w Kostaryce z placówkami w Wietnamie i Malezji – regionach tańszych, a jednocześnie bardziej rozwiniętych pod kątem produkcji elektroniki.
Czy Polska straciła szansę?
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że rezygnacja Intela to cios dla lokalnej gospodarki. Jednak burmistrz Miękini – Jan Marian Grzegorczyn – widzi w tym szansę. Jak podkreśla, teren przygotowany pod inwestycję nie zostanie zamrożony. Wręcz przeciwnie – powstaje tam pełna infrastruktura przemysłowa, w tym układ komunikacyjny, oczyszczalnia ścieków i stacja uzdatniania wody.
Miękinia stanie się więc jednym z najlepiej przygotowanych terenów inwestycyjnych w Polsce – około 400 hektarów uzbrojonego gruntu gotowego do przyjęcia nowych inwestorów. Grzegorczyn zapowiada, że zainteresowanie może być ogromne – teren jest unikalny pod względem skali i lokalizacji.
Co dalej z przemysłem półprzewodników w Europie?
Intel był jednym z filarów europejskiego planu uniezależnienia się od azjatyckich dostawców układów scalonych. Rezygnacja z inwestycji w Niemczech i Polsce to wyraźny sygnał, że prywatne firmy niekoniecznie będą realizować polityczne ambicje bez solidnych fundamentów ekonomicznych.
Mimo dotacji ze strony rządu niemieckiego (10 miliardów euro dołożonych do projektu w Magdeburgu), Intel postanowił nie ryzykować dalszego rozdrobnienia produkcji. To pokazuje, jak trudna jest budowa europejskiego łańcucha dostaw w sektorze high-tech – szczególnie w czasach globalnej niestabilności gospodarczej.
Choć rezygnacja Intela to symboliczna porażka, Polska wciąż ma wiele atutów jako lokalizacja dla dużych inwestycji technologicznych. Dogodna lokalizacja w centrum Europy, dobrze rozwinięta infrastruktura oraz dostęp do wykwalifikowanej kadry – to czynniki, które mogą przyciągnąć innych graczy.
Dodatkowo, powstająca infrastruktura w Miękini nie przepadnie – może wręcz stać się magnesem dla firm z sektorów takich jak logistyka, e-commerce, elektromobilność czy zielone technologie.
Koniec jednej wizji, początek kolejnej?
Rezygnacja Intela z budowy fabryki pod Wrocławiem to decyzja, która może okazać się impulsem do nowego otwarcia. Miękinia nie zamierza czekać z założonymi rękami – i to właśnie ta proaktywność może być jej największym atutem. A Europa? Czeka ją trudna lekcja z zakresu realizmu przemysłowego i planowania strategicznego.
Źródło: Bankier.pl
Photo by BoliviaInteligente on Unsplash
